sobota, 8 czerwca 2013
Rozdział IV
Klaudia: Czyżby przypadek, że znowu go spotykam? Nie miałam pojęcia, ale cieszyłam się że dotrzymuje mi ktoś towarzystwa, co było u mnie dziwne bo od roku byłam zwolenniczką samotnych spacerów. Teraz szliśmy w mileczeniu co chwilę zerkając na siebie. Dlaczego przy nim ta cisza jest tak bardzo krępująca? Szliśmy bardzo blisko siebie, na tyle blisko że nasze dłonie prawie się ze sobą stykały, a ja czułam śliczny zapch męskich perfum. Podążaliśmy nadal w milczeniu, a ja powoli zaczynałam czuć że zwariuje w tej ciszy. Wyczułam także z jego strony pewien rodzaj niepokoju i już miałam się odezwać, lecz mój towarzysz mnie ubiegł.
- Mogę cię o coś zapytać?
- Jasne. - Odpowiedziałam.
- Ee no więc.. yyy czy poszłabyś ze mną do kina? - Zapytał, a ja poczułam dziwne uczucie w sercu. Czułam, że powinnam iść i postarać się zacząć być szczęśliwa. Ale czy to aby na pewno dobry pomysł? Po chwili zorientowałam się, że już stoimy pod moim domem, a Damian czeka na odpowiedź.
- Przemyślę to i jutro ci powiem, a teraz już chyba powinnam iść. Dzięki za dotrzymanie towarzystwa i do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia. - Powiedział z uśmiechem na twarzy chłopak.
*****************************
Wstałam wyjątkowo wcześnie i zaczęłam zastanawiać się nad propozycją mojego sąsiada. Czy to byłaby randka? W tej chwili przypomniały mi się ostatnie słowa wypowiedziane przez mojego chłopaka "Obiecaj mi, że będziesz szczęśliwa" potem tylko zamknął oczy i odszedł. Może to najwyższy czas na moje szczęście? Godzinę później byłam już w drodze do szkoły, po chwili dołączył do mnie także Damian. Widziałam, że chce zapytać czy przemyślałam jego wczorajszą propozycję. Uprzedziłam jego pytanie i powiedziałam krótko.
- Zgoda.
- Ale na co? Bo nie rozumiem. - Zapytał.
- Chętnie wybiorę się z Tobą do kina. - Odpowiedziałam i pierwszy raz od bardzo dawna uśmiechnęłam się.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Po chwili dotarliśmy do szkoły i oboje pogrążyliśmy się w swoich codziennych obowiązkach. W szkole widywaliśmy się tylko na lekcjach, a potem nie było okazji do spotkania. Na jednej z przerw poszłam do naszej szkolnej biblioteki, lubię czytać nawet bardzo. Czytanie jest takim moim sposobem na nude lub zwykłym relaksem. Gdy weszłam do pomieszczenia, w środku nie było nikogo prócz dwóch osób rozmawiających w kącie. Podeszłam cicho i ze zdziwieniem odkryłam że są to dwaj chłopcy, a jednym z nich był Damian. Chciałam już wyjść i się przywitać, ale zaciekawiła mnie ich rozmowa.
- ......narazie zaprosiłem ją tylko do kina, poza tym mam jeszcze czas więc panna nawet się nie zorientuje kiedy owinę ją sobie wokół palca. - Powiedział mój sąsiad. A ja poczułam się jak śmieć, miałam ochotę podejść i go uderzyć, ale tylko się odwróciłam i wyszłam z biblioteki. W szkole nie chciało mi się już siedzieć więc zwolniłam się z ostatniej lekcji. Poszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce, spojrzałam na małe zagłębienie koło mojej ręki spoczywającej na oto tej właśnie ławce i ujrzałam małe serduszko wystrugane nożem, a w nim dwie litery K i N. Poczułam cudowne ciepło na sercu, a po chwili po moim policzku spływała pojedyncza łza. Wspomnienia na nowo wracały, wszystkie spędzone razem chwile, plany na przyszłość i inne wtedy tak dla nas ważne sprawy. Przy nim czułam, że mam już wszystko teraz czuję się jakbym nie miała nic. Dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane? Przy Damianie czułam się bezpieczna, ale on chciał mnie tylko wykorzystać. Dziwne bo nie czułam się jakoś specjalnie nieszczęśliwa z tego powodu, to chyba dobrze. Wstałam już i zaczęłam kierować się w stronę domu, ale zauważyłam tego palanta więc włożyłam słuchawki w uszy i poszłam w przeciwną stronę.
Damian: Wracałam właśnie do domu, gdy nagle zauważyłem Klaudię. Chyba miała iść do domu, ale miałem wrażenie że jak tylko ujrzała mnie na swojej drodzę to zaczęła się kierować w przeciwną stronę. Poszedłem za nią i chciałem zapytać o nasze wyjście do kina. Ta dziewczyna bardzo mnie intrygowała raz była miła, a za chwilę stawała się wcieleniem zła. Ale mimo wszystko działała na mnie w taki pozytywny sposób. Gdy tylko ją dogoniłem zauważyłem że słucha muzyki, więc delikatnie wyjąłem jej jedną słuchawkę z ucha i poprosiłem o rozmowę. Ale ta tylko mnie zignorowała i przyśpieszyła kroku. Jeżeli to miał być żart, to dla mnie był mało zabawny. Po chwili nie wytrzymałem stanąłem naprzeciwko niej i uniemożliwiłem dalszą drogę. Dziewczyna spojrzałam na mnie tym swoim lodowatym spojrzeniem i po chwili się odezwała:
- Czego chcesz?
- Jak to czego chce? Już nie pamiętasz byliśmy umówieni, tylko nie mów że się rozmyśliłaś. - Powiedziałem i liczyłem na jakąś normalną odpowiedź.
- Jasne, chodźmy. A potem tylko czekajmy jak owiniesz mnie sobie wokół palca, jesteś tak żałosny że aż mi ciebie szkoda.
Po tych słowach jak gdyby nigdy nic odeszła. Chciałem za nią biec, ale wiedziałem że to mi i tak nic nie da. Byłem na siebie wściekły, cholernie wściekły za to co się stało. Ten zakład to była tylko oznaka mojej głupoty, ale jestem pewien że gdybym poznał ją wcześniej to nigdy bym się na nic takiego nie zgodził. Nawet sobie nie wyobrażam co ona teraz musi czuć, po tym co przeżyła byłem pierwszą osobą której zaufała, a ja zachowałem się jak totalny kretyn. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić dlatego usiadłem na jednej z pobliskich ławek i pogrążyłem się w dalszych rozmyślenich. Pierwsze co mi przyszło do głowy to napisać do chłopaka od zakładu. Po chwili wystukałem następujące słowa: "Koniec zakładu, gratuluje wygrałeś" i udałem się w stronę swojego domu. Po chwili byłem już obok swojej posiadłości i miałem już wchodzić do domu, ale zauważyłem że z przeciwnego budynku wychodzi drobna osóbka i postanowiłem wyjaśnić sobie z nią wszystko.
- Proszę zaczekaj i daj mi to wszystko wyjaśnić. Nie proszę cię o nic więcej tylko daj mi się wytłumaczyć. - Powiedziałem błagalnie, a dziewczyna automatycznie się zatrzymała.
- Nie chce twoich tłumaczeń dla mnie wszystko jest jasne.- Powiedziała spokojnie....No właśnie chyba za spokojnie i poszła w stronę swojego domu. Po chwili zniknęła za drzwiami, a ja przeklinając pod nosem usiadłem na schodkach.
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Rozdziały miały być dodawane co najmniej raz w tygodniu no, ale nawaliłam. Dość, że miałam kiepską sytuacje w rodzinie to jeszcze szkoła -,- Co prawda jest końcówka roku szkolnego i trochę w szkole cisną, ale rozdziały będą dodawane raz w tygodniu. Ten jest krótki i dość sporo się dzieję, ale był pisany wcześniej a dzisiaj tylko go dokończyłam. Jeżeli ktokolwiek jeszcze tu zagląda proszę o komentowanie. Kolejny rozdział pojawi się we wtorek lub środę :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz