środa, 1 maja 2013

Rozdział I

Klaudia: Wyrwałam się już ze sną, jednak nadal nie chciałam otwierać oczu. Miałam skrytą nadzieję, że jeszcze jest noc i nie będę musiała iść do miejsca, którego szczerze nienawidziłam. Już prawie usypiałam, gdy nagle usłyszałam krzyk mojej matki...Czyżby pamiętała, że tu mieszkam? To dziwne zawsze o tej porze była w swojej pracy.

- Klaudia, zejdź na dół proszę. - Krzyknęła moja rodzicielka.

Nie miałam wyjścia powoli wygramoliłam się spod ciepłej kołdry i zbiegłam na dół do kuchni, gdzie już czekała na mnie matka.

- Tak? - Zapyatłam obojętnie.

- O 15:00 mamy gości, przychodzą nasi nowi sąsiedzi. Dlatego gdy wrócisz ze szkoły, posprzątaj w pokoju i ubierz się jakoś przyzwoicie, jak na dziewczynę nie przystało ci chodzić ciągle w szarych lub czarnych ubraniach.

- Przykro mi, ale dzisiaj idę na cmentarz. - Powiedziałam i wspomnienia znowu powróciły. Ten dzień zapowiadał się pięknie, a jak skończył? Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu.

- Cmentarz? Po co ty tam idziesz dziecko?

- Dzisiaj minął rok od śmierci Nikodema. - Powiedziałam i poczułam jak moje oczy mimowolnie zaczęły robić się wilgotne.

- Nikodema? Ah tak, no jak musisz to idź.. Ale wróć szybko. To ja idę do pracy, pa.

Nie odpowiedziałam tylko szybko pobiegłam do łazienki i wytarłam spływające po mojej twarzy łzy. Wcale nie dziwiło mnie to, że moja matka początkowo dziwiła się kim jest Nikodem. No bo co może ją obchodzić jakiś chłopak, który uratował jej córkę rok temu przed uzbrojonym w nóż gnojem. Byłam jednocześnie wściekła i smutna. Nie miałam ochoty akurat dzisiaj iść do szkoły, ale musiałam mimo że i tak nikt by nie zauważył mojej nieobecności. Po chwwili zorientowałam się, że mam tylko 30 minut na dotarcie do szkoły. W pośpiechu się ubrałam i po chwili wybiegłam już z domu. Szłam jak zwykle sama, co bardzo mi odpowiadało. Widziałam innych uczniów idących jak codzień śmiejąc się i wygłupiając. Kiedyś uwielbiałam się śmiać, idąc do szkoły byłam taka sama jak oni. Czasami tęskniłam za czasami kiedy byłam szczęśliwa, ale życie widocznie postanowiło skopać mi tyłek. Szłam cały czas myśląc i w końcu doszłam do tego miejsca w którym wolałabym nie być. Weszłam jak zawsze do szkoły i kierowałam się w stronę mojej szafki po potrzebne książki. Spacerując do mojego celu obserwowałam tych wszystkich szczęśliwców, którzy mieli te swoje głupie uśmieszki na twarzach i rozmawiali ze swoją grupką przygłupów. Nagle zauważyłam, że ktoś stoi przy mojej szafce. Co najlepsze szafka była otwarta.

- Ej! Dlaczego grzebiesz w mojej szafce? - Zapyatłam wściekła, gdy zobaczyłam że tajmemniczy chłopak patrzy na zdjęcia moje i Nikodema.

Damian: Dostałem od woźnego kluczyki do szafki..Tylko dlaczego są w niej już książki i zdjęcia jakiejś laski z jej chłopakiem. Stałem i się wlampiałem się jak głupi, gdy nagle podbiegła do mnie wyraźnie zła ta dziewczyna która była na zdjęciu. Krzyknęła na mnie, a ja odrazu postanowiłem się usprawiedliwić.

- Ej mała, wyluzuj. To woźny dał mi te klucze, widocznie pomyłka.

- Mało mnie to obchodzi, wypad stąd i odłóż to zdjęcie! - Krzyknęła, jakbym conajmniej trzymał w rękach bombe.

- Słuchaj, przestań się tak wydzierać. Nie moja wina że dostałem złe klucze! - Odpowiedziałem i w złości miałem ochotę już rozerwać to zdjęcie.

- Odłóż to zdjęcie..proszę, jest dla mnie bardzo ważne. - Powiedziała, a ja poczułem się dość głupio, bo zauważyłem, że jej oczy zaczynają się szklić.

- No dobra, ale przecież zrobicie sobie razem z tym kolesiem jeszcze milion takich zdjęć więc nie rozumiem o co ci chodzi.. - Po chwili żałowałem tych słów, bo dziewczyna wybuchła płaczem i pobiegła podajże w stronę łazienki. Zrobiłem głupią minę i odeszłem, z roztargnienia nie zauważyłem że wziąłem ze sobą to zdjęcie. Zdziwiłem się gdy tajemnicza piękność przyszła na lekcje w normalnym stanie. Aaa...no tak to jest dziewczyna w ciągu pięciu minut może zrobić cuda ze sobą. Po lekcjach miałem już ruszyć do domu, ale zobaczyłem że nadal mam ze sobą zdjęcie tej laski. Zobaczyłem ją i zacząłem iść, aby jej oddać to. Dość dziwnie czułem się, śledząc ją. Zdziwiło mnie jedynie, że kieruje się w stronę cmentarza. Mimo że mieszkam tu dopiero tydzień już wiem co gdzie jest. Szedłem za nią cały czas, czasami dziwiłem się że jeszcze mnie nie zauważyła. Idąc przez cmentarz zatrzymała się przy jednym z grobów i zaczęłam płakać. No nie, jak ja mam do niej podejść jak znowu zaczyna ryczeć, pomyślałem. Mimo, że nie miałem ochoty tam iść, w końcu przełamałem się i podszedłem.

- Hej...to chyba twoje.. proszę. - I oddałem jej zdjęcie..Ale chwila czy koleś na zdjęciu to nie ten sam co na grobie? Ona jakby czytając w moich myślach odpowiedziała:

- Tak, to ten sam chłopak co na zdjęciu.

- Przykro mi, naprawdę..Przepraszam za to w szkole. - Powiedziałem i mówiłem prawdę, chociaż ona nie do końca mi chyba uwierzyła.

- Minął rok, odkąd go ze mną nie ma. Zginął przeze mnie, to mnie chciał zabić ten debil z nożem.. Bardzo mi go brakuje była to jedyna osoba, dzięki której dowiedziałam się co to miłość. - Mówiąc ostatnie słowa, po jej policzkach pociekły kolejne łzy. Nienawidziłem jak ktoś przy mnie płakał, no bo co ja niby mam teraz zrobić? Nie rozumiem kobiet i ich uczuć.

- Wiesz chętnie bym cię przytulił, ale nie chce dostać z liścia czy coś. - Powiedziałem i lekko się uśmiechnąłem.

Ps. Wiem, że jestem głupia. Milion razy zmieniam zdanie na jaki temat ma być blog. Ale teraz na 100 % będą opowiadania.
Czytasz=komentujesz :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz