Klaudia: Okazało się, że ten chłopak to Damian. Zdziwiło mnie to, że jest miły. Ale on i tak nie pasuje do mojego "świata", dlatego zdecydowałam że jak najszybciej się go pozbędę. Najbardziej żałowałam tego, że powiedziałam mu o tym wszystkim. Nikt poza rodziną o tym nie wiedział, a jak tak po prostu opowiedziałam o tym ledwo poznanemu chłopakowi. Bez słowa, rzuciwszy jeszcze jedno spojerzenie na grób Nikodema, odeszłam. Czułam, a raczej słyszałam jak on za mną idzie, nie chciałam z nim gadać, więc przyspieszyłam kroku jednak chłopak po chwili do mnie dołączył. Nie odzywając się, nadal szłam przed siebie. Po tych kilku minutach milczenia on odezwał się pierwszy.
- Dlaczego taka jesteś?
- Jaka? - Odpowiedziałam oschle.
- Taka inna niż wszystkie. Najpierw mi się zwierzasz, a potem uciekasz bez słowa. Czy zrobiłem coś źle? - Zapytał chłopak.
- To raczej o co tobie chodzi?! Od samego rana coś jest nie tak. Chciałeś usłyszeć historię mojego życia to ją usłyszałeś, a teraz łaskawie spieprzaj. - Mówiąc to byłam już wściekła. Dlaczego oni wszyscy są tacy sami..A może to ja jestem inna, to wszystko moja wina. Gdybym nie odrzucała wszystkich którzy chcą mi pomóc to pozbierałabym się po utracie mojego chłopaka. Po tym jak Damian odszedł bez słowa, krążyłam bez celu po parku. Nagle poczułam wibracje w kieszeni, wyciągnęłam telefon i przeczytałam wiadomość od mamy "Miałaś być na obiedzie z sąsiadami, masz jeszcze piętnaście minut i widzę cię w domu." No tak, jeszcze ten obiad..cudownie. Jako, że z parku do domu mam pięć minut drogi po chwili siedziałam już w łazience i zakładałam sukienkę, którą kupiła mi mama. Nie lubię sukienek, ale zostałam zmuszona do jej założenia. Gdy już się ubrałam, rozpuściłam włosy i zeszłam na dół powitać nowych mieszkańców Wilmingtonu. O mało nie wyłożyłam się na schodach, gdy zobaczyłam wraz ze swoimi rodzicami Damiana i jego młodszą o jakiś rok siostrę. Podałam wszystkim ręcę i się przedstawiłam, z wyjątkiem jego. Posłałam mu tylko piorunujące spojrzenie i powiedziałam jak najmilej się dało "My już się znamy." Po skończonym posiłku miałam już wstać i odejść, ale spotkałam na sobie spojrzenie ojca i postanowiłam jeszcze posiedzieć. Po chwili moja mama zrobiła coś bardzo głupiego:
- Klaudia, skoro już się znacie z Damianem to idźcie na góre, pokaż mu swój pokój.
- Ale...No dobrze. Idziesz? - Zapytałam.
Chłopak nie odpowiedział tylko w milczeniu podążał za mną, co bardzo mi odpowiadało bo nie miałam ochoty gadać..tym bardziej z nim.
Damian: Po akcji na cmenatrzu, nie miałem ochoty z nią gadać. Co ona sobie wyobraża, że najpierw będzie udawała zranioną sierotkę a potem wrzeszczy jak jakaś opętana. Po chwili oboje byliśmy już w jej pokoju. Nie był duży, ale przytulny i ładny. Ściany miały kolor beżowy i wisiały na nich jakieś zdjęcie. Już miałem o nie zapytać, ale zauwżyłem tego chłopaka więc sobie darowałem. Rozglądałem się chwilę po pokoju i w końcu panującą wśród nas ciszę postanowiła przerwać Klaudia,
- Wiedziałeś, że jesteśmy sąsiadami i dzisiaj się spotkamy na obiedzie?
- Nie wiedziałem i ostrzegam że jeżeli i z tego powodu masz zamiar się na mnie wydzierać to.. - Oczywiście królewna nie dała mi dokończyć.
- To co?! Pobiegniesz do mamusi i poskarżysz się jaka to jestem zła, bo na ciebie krzyczę? Jesteś żałosny. - Powiedziała, a mnie zamurowało. Jeżeli myśli że może tak mną pomiatć to się grubo myli. Wkurzony wyszłem z jej pokoju, a następnie poszedłem do domu. A zapowiadało się tak pięknie, ale zobaczymy w szkole czy nadal będzie taka pewna siebie. Już miałem wyjść z mojego domu, ale do pokoju wparowała jakby nigdy nic moja siostra Maja. Jest młodsza ode mnie o rok, ale i tak jej nie lubię. Wtrąca się tylko tam gdzie jej najmniej potrzebują. Miałem już rękę na klamce, ale ona się odezwała:
- Powinieneś ją przeprosić.
- Śmieszna jesteś, nawet nie mam takiego zamiaru to ona zaczęła. A ze mną się nie zadziera.
Postanowiłem się przejść, tylko nie miałem pojęcia gdzie. Zdenerwowany na moją nowo poznaną "koleżankę" poszedłem prosto przed siebie.
Klaudia: No tak, cudownie.. Dość, że ta przybłęda Damian nie daje mi spokoju to jeszcze rodzice są źli że tak brzydko potraktowałam mojego nowego "kolegę". Szłam pogrążona myślami w okolicach parku, gdy nagle poczułam jak ciężkie krople deszczu opadają na moją twarz i włosy. Jeszcze tego mi brakowało, pomyślałam. Nie wiedziałam co robić, czy uciekać do domu lub może gdzieś się schować? Wolałam, jednak biec do domu, już się kierowałam w tamtą stronę gdy nagle...
Ps. Nie wiem czy się podoba, tym którzy być może to czytają. Ale pragnę przypomnieć że komentarze to chęć do dalszego pisania.
Pisz pisz pisz <3333
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa historia. Pracuj nad pisaniem, niektóre momenty są za bardzo dziecinne, że tak powiem ;> .
OdpowiedzUsuńMimo tego, jest dobrze :)
Dodaj opcję do bloga "obserwatorzy", abym wpadała tu częściej :P
Zapraszam do siebie (Opisy, Obrazki, Gify ) http://givemeonlyreason.blogspot.com/
Pozdrawiam, Nat Alia :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie wiem czy dobrze dodałam tą opcję bo trochę nie kumam jeszcze co i jak tutaj xD
UsuńMogę Ci pomóc jak czegoś potrzebujesz :)
UsuńŹle dodałaś. Napisz do mnie jeśli chcesz .
Jea ^^ Udało się chyba :D
Usuń